poniedziałek, 26 listopada 2012
Alfik i inne nudy...
Tak... A więc... Zgłosiłam się do przeklętego Alfika, choć z matmy u mnie... Szkoda gadać... W dodatku muszę przeczytać Sienkiewicza i inne nudne sprawy... Jednym słowem - BEZNADZIEJA. Ech... W niedzielę miałam debeściarską lekcję jazdy konnej. W terenie. Mama miała w lasku na jej ukochanej Oliwce, a ja kłusowałam z Amelką. Yay! Pierwszy raz w życiu widzałam jak koń leży. Wprawdzie potem był cały brudny i musiałam go czyścić, ale widok był SWEET:*.
W mojej przeklętej głowie nadal rośnie Damaris, ale na szczęście nie tak szybko jak Lorelei. A może jednak do niej wrócę...?
Tak, czy inaczej wyniki konkursu blogów właśnie ogłoszę tutaj na tym blogu, bo nie chcę wracać na sibunę
Spadam trenować umysł do tej okropnej matmy, ach i zapomniałam - moje otrzęsiny były WYMIATAJĄCE! Za rok to moja klasa będzie je organizować, a klasa dla której będziemy je robić boi się mnie... Dlaczego wszyscy się mnie boją?!!!:|
Polecam Wam "Epokę Lodowcową 4:Wędrówkę kontynentów" Babunia była THE BEST (,,Jak się pocałują - rzygnę")
Całuski!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz